Zakopane :)

Zgrupowanie w Zakopanym dobiegło końca.

Był to mój pierwszy obóz w tym sezonie. Jak to bywa na początku musiałam się zmierzyć z moim leniem, któremu nie do końca chciało się wrócić do reżimu treningowego. Na szczęście walka została zakończona sukcesem.
Na obozie nie obyło się bez ciężkich poranków, kiedy to nie chciało mi się wychylić nosa spod ciepłej kołdry, oraz palących mięśni, które utrudniały nie tylko wchodzenie i schodzenie z górek, których w Zakopanym nie dało się uniknąć, ale również normalne funkcjonowanie. Jednak czerpię niesamowita radość i satysfakcję z tego, że wykonałam tam bardzo ciężką pracę.
Z utęsknieniem czekałam na wycieczki górskie, po których to cierpiałam jeszcze bardziej. Pomimo tego, iż mięśnie męczyły się zdecydowanie mocniej niż podczas zwyczajnego treningu, to z drugiej strony akumulatory ładowały mi się z dwukrotną siłą.
Udało nam się wybrać w góry dwa razy, na Giewont i na Rysy. Giewont zdobyłam poraz kolejny, a do szczytu Rysów brakło mi około 100m. Mam nadzieję, że w przyszłym roku pogoda dopisze i uda mi się w końcu je zdobyć.

Podczas tego obozu zrobiłam dużo siły, która przyda mi się w trakcie nadchodzącego sezonu.
Wprowadzenie do treningu zostało zrealizowane w 100% :)
Teraz będzie coraz to cięższe, jednak wierzę, że bez problemów sprostam stawianym przede mną wymaganiom treningowym.

Kolejne zgrupowanie już na początku grudnia w Spale, a obecnie mam czas na załatwienie bieżących spraw i naukę.

Trzymajcie się ciepło :)
Agnieszka
Trwa ładowanie komentarzy...